„- Mówiąc po angielsku, tracę na inteligencji…”
„- I finally like myself in English, my mother tongue, so I prefer not to speak Spanish with you…”
„- No puedo expresarme en otros idiomas como en español…”
Każde z tych zdań, które ostatnio usłyszałam, mocno mnie zatrzymało. Granice naszego świata to granice naszego języka – jak mawiał Wittgenstein, a ja te słowa obracam od lat.
Jak to jest, że intuicyjnie czujemy, iż możemy być różnymi osobami, mówiąc w drugim, trzecim, czy czwartym języku? Bywa, że lepszymi. 🤔
Wiesz, że Twoje nastawienie podczas nauki języka wpływa na to, na ile swobodnie Ty jako osoba będziesz się czuć, używając go w przyszłości?
W mojej pracy często intencjonalnie zapraszam klientów do rozmowy o trudnych tematach w ich drugim języku. To pozwala na dystans, który naprawdę pomaga.
Za chwilę zaproszę kolejną grupę studentów i studentek do rozmowy o zarządzaniu emocjami i inteligencji emocjonalnej. Zaskakujące, jak operowanie różnymi językami może nam pomóc w przejęciu sterów w samochodzie naszego życia, kiedy emocje są w roli pasażerów.
Jeden z moich klientów powiedział kiedyś:
„My past shit took place in Portuguese, so when speaking English, I am only present and future me.”
Whatever makes you happy? 🤓
Korzystając z okazji – ogromne brawa dla tych, którzy żyją w wielojęzycznych związkach, organizacjach, rodzinach, a także tych mieszkających poza krajem swojego urodzenia. Dbajcie o siebie w każdej wersji językowej i pozwólcie, by jedna wspierała drugą. Dla mnie w jednym życiu przeżywacie kilka – i to jest piękne. ☺️
Jak ja czuję się w różnych językach?
Passe une bonne journée – ja po francusku wciąż uczę się, jak nie brać do siebie poprawiania, moja hiszpańska wersja podrzuca słówka, angielska jest gotowa, by pomóc, a polska przypomina, by się tym wszystkim po prostu cieszyć.
Może to zmotywuje tych, którzy zabierają się za naukę kolejnego języka w dorosłości? 🤓